Machanie przeszczepami jest cool! – drugie starcie

proyecto-natal

Dokładnie rok temu opublikowałem na łamach gra-nat tekst dotyczący kontrolerów ruchu, które zostały zaprezentowane podczas targów E3. Śmiało mogę stwierdzić, że od tamtego czasu moje poglądy nie uległy zmianie: nowe zabawki od Sony i Microsoft nadal nie robią na mnie szczególnego wrażenia. W tym roku liczyłem chociaż na gierki z prawdziwego zdarzenia, które były tak szumnie zapowiadane. A zamiast tego nie otrzymałem praktycznie nic, co by przyciągnęło moją uwagę. Jednak gołym okiem widać, że to nie jest główny cel obu tych firm. Tak naprawdę chodzi tu o duży rozgłos, który ma być potrzebny w późniejszej walce z ich przeciwnikiem #1, jakim jest Nintendo. Swoimi gadżetami chcą zepchnąć z piedestału firmę, która od lat świeci tryumfy, a dzięki swojej nowej konsoli stacjonarnej jeszcze bardziej umocniła swoją pozycję na rynku.

Wii przez dłuższy czas była tematem niewybrednych żartów i drwin ze strony branży i graczy ze względu na jej nazwę, techniczne możliwości oraz dość niecodzienne sterowanie. Jednak jakież było zdziwienie wszystkich zainteresowanych, kiedy spoglądali na wyniki sprzedaży. Nintendo swoim sprzętem zagarnęło sporawy kawałek tortu (obecnie ponad 70 milionów sprzedanych konsol!), na który składają się zwykli gracze, hardcorowcy, ale nade wszystko, casualowcy. I to właśnie o tę trzecią, największą grupę posiadaczy konsoli N chcą walczyć Sony i Microsoft.

Wii, choć wielokrotnie wyśmiewane, dogłębnie pokazało, kto tu tak naprawdę rządzi.

Są święcie przekonani, że to właśnie kontroler ruchu Wii oraz rodzaj wydawanych nań gier wpłynął na decyzję o kupnie konsoli wśród niedzielnych graczy. Dlatego też zdecydowali się na odważny, choć nieco karkołomny ruch, mający na celu podebranie Nintendo jego docelowych klientów i zyskanie nowych, licząc tym samym na wzrost sprzedaży swoich produktów. I to właśnie mają uczynić ich nowe zabawki. Jednak czy to się uda firmom, które, wydawać się mogło, przez lata były przychylne jedynie hardcorowym graczom? Czy uda im się nieco chapnąć z tego ogromnego kawałka tortu, który zagarnęło dla siebie Nintendo, czy to będzie zwykłe zbieranie okruszków ze stołu? Jedno jest pewne – walka o wisienkę wciąż trwa.

Kto kupi Kinect?

Postawione przeze mnie pytanie jest nieco… mylące. Jasną sprawą jest to, że nowy kontroler MS przeznaczony jest dla posiadaczy ich konsoli. Chodzi raczej o to, jaki rodzaj graczy będzie chciało mieć u siebie w domu nowy i nieco “dziwny” hardware MS. Posiadaczy X360 stanowią w głównej mierze tacy gracze, dla których takie tytuły, jak Call of Duty, Bioshock, czy ostatnio modny Red Dead Redemption nie są obce. Mało tego, czytając posty na licznych forach dyskusyjnych można odnieść wrażenie, że to właśnie oni najczęściej krytykują/krytykowali Wii. Więc przekonywanie jakiegokolwiek fana X360, który deklarował z całą stanowczością, że nigdy nie nabędzie Wii ze względu na jej nietypowe sterowanie (“Nie kupię konsoli, przy której skakałbym i machał rękami jak jakiś debil!”) oraz  casualowe gierki, do kupna Kinecta, przy którym dużą rolę odgrywa ludzkie ciało, a bibliotekę gier stanowią na chwilę obecną produkcje niezobowiązujące, przypominałoby raczej przelewanie z pustego w próżne. Chyba nawet prezentacja Forzy Motorsport nie za bardzo pomogła. Ale, jak już wcześniej wspomniałem, Microsoft obrało sobie coś zupełnie innego za główny cel. Bo Kinect, podobnie zresztą jak Wii, jest obecnie nastawiony na bezstresową zabawę wspólnie z rodziną i znajomymi.  Firma pragnie w ten sposób zyskać sobie sympatię kolejnych klientów, a casualowcy się do nich zaliczają, zwłaszcza, jeśli mają w swoim domu konsolę Wielkiego N. I właśnie w takie osoby uderza Microsoft, mając nadzieję, że ci porzucą wiilot i inne pady na rzecz sterowania własnym ciałem. Jednak plany te mogą zostać pokrzyżowane. Przede wszystkim ze względu na nagłą zmianę priorytetów Microsoftu w grupie docelowej dla X360. A każdy doskonale wie, że tak nagłe zmiany są zazwyczaj krótkotrwałe i tym samym mało wiarygodne (zwłaszcza, jeśli dotyczą one największej firmy software’owej na PC). Równie sceptycznie patrzę w przyszłość na wyniki sprzedaży, biorąc pod uwagę nawet szacowane ceny detaliczne Kinect. Moje obawy dotyczą głównie Starego Kontynentu. Na pewno MS postara się o odpowiedni marketing (pamiętacie reklamówki Xboxa 360?), choć patrząc na nasze portfele oraz wspomniane wcześniej deklaracje graczy -  nadal będzie ciężko. Natomiast jeśli chodzi o amerykański rynek, który w większości został zdominowany przez konsolę z Redmond, również mam pewne wątpliwości. W końcu amerykański patriotyzm także ma swoje granice. Tak ogólnie, to wcale nie jestem pewien co do tego, czy gracze będą chcieli za wszelką cenę zamienić stary, wysłużony pad na… swoje ciało. Wydaje się to być – nie chcąc wyjść na zbyt brutalnego – nieco głupi i naiwny pomysł. Dodatkowo uważam, że Microsoft może i coś sprzeda, ale o zyskaniu nowych klientów potrzebnych do pokonania Nintendo mowy być nie może. Cóż poczekamy, zobaczymy.

Rusz się, do cholery!

Dokładnie 15 września Sony rozpocznie swoją własną batalię o niedzielnych klientów. Nowa zabawka Sony, choć niezwykle podobna do kontrolerów Wii, posiada ich względem pewne znaczące różnice. Po pierwsze – odwzorowuje ruchy w skali 1:1, czyli coś, co wiilot powinien mieć od samego początku swojego istnienia. Po drugie – oba “piloty” wydają się być nieco bardziej rozbudowane, co może mieć wpływ na różnorodność rozgrywki w poszczególnych gatunkach gier. Po trzecie – Move dobrze się sprawuje, jeśli chodzi o takie gry, jak Heavy Rain, SOCOM, a nawet EyePet, co zresztą pokazują liczne filmiki na YouTube. Wszystko pięknie, ładnie, ale czy to wystarczy, aby zdobyć jakąkolwiek przewagę nad Nintendo i jego Wii? No, nie za bardzo. Bowiem Sony chcąc zawojować świat, będzie musiało poradzić sobie z pewnymi niedogodnościami, które dotyczą Move bezpośrednio. Jeden z problemów, z jakim musi się uporać Sony jest fakt, że postrzega się Move jako nieco bardziej rozbudowany system z Wii. Czyli można powiedzieć, że Sony dopuściło się jedynie powielenia i ulepszenia pomysłu Nintendo. Jeśli Sony chciało zdobyć klientów N, to nie powinno było tworzyć klonu jednego z ich patentów i promować go, jako “nowość” i “innowację”. Wiilot-bis jak się patrzy. Kolejny problem dotyczy gier. Fakt, takie urządzenie nawet nieźle sprawuje się w strzelankach, czy przygodówkach.  Widać tym samym, że firma oprócz casualów zamierza w przyszłości wesprzeć również swoich stałych klientów. Jednak pokazanie możliwości Move na kilku znanych produkcjach to trochę mało. Dlatego też liczę na to, że wśród tych zapowiadanych 16 gier na premierę kontrolera będzie można liczyć na różnorodność (notabene, z większym przechyłem dla casuali). No i trzeci, ostatni problem – cena. Sony każe sobie słono płacić za każdy element urządzenia osobno: Playstation Motion Controller za $50, Navigation Controller za $30 oraz PS Eye za $40. 120 baksów za zabawę w machaniu różową kulką to trochę sporawo. To może mieć negatywny wpływ na wynik sprzedaży w USA. Nasz oddział pracuje wprawdzie nad tym, aby płaca za nową zabawkę nie przekroczyła zarobków przeciętnego Kowalskiego, ale czy to pomoże? Kto wie. Moim zdaniem, posiadacze Wii raczej tego wszystkiego nie potrzebują. Dlatego też Sony, podobnie zresztą jak Microsoft, musi postarać się o solidny marketing oraz odpowiednie wsparcie third party developerów, aby przekonać do swojej zabawki chociaż te ponad 30 mln posiadaczy PlayStation 3 oraz tych jeszcze niezdecydowanych.

Ogólnie rzecz biorąc Sony i Microsoft wypowiadając wojnę Nintendo zdecydowały się jednocześnie na ogromne koszta, które mogą z trudem się odbić. Ponieważ tak Kinect, jak i Move nie wywołały jakiegoś specjalnego entuzjazmu wśród graczy. Obie te firmy będą  musiały w takim razie podwoić swoje wysiłki, aby nie tyle starać się dopiąć swego, ale ratować swoją twarz wciskając nowy hardware graczom ze swoich obozów. Na prawdziwe efekty batalii będziemy musieli wprawdzie poczekać, choć dla mnie jej ostateczny wynik jest z góry przesądzony.

Post to Twitter Post to Facebook

Komentarze oraz trackbacki otwarte.

Komentarze: 3 to “Machanie przeszczepami jest cool! – drugie starcie”

  1. Kot pisze:

    Fanbojstwo przez Ciebie przemawia, ale w sumie gdybym ja to pisał to pewnie gloryfikowałbym Move jako “nowe, lepsze Wii” i jechał Kinect po całości ;)

  2. SHOGUN_YAMATO pisze:

    Hm… Na cholerę mi takie kontrolery? Mysz+klawiatura, pad na konsoli, a jak ochotę się poruszać biorę replikę i idę do lasu postrzelać do ludzi :D

  3. 4Exp pisze:

    Moje wii tak kopiowane! NIEEE!!!

Zostaw komentarz

Powered by WordPress | Designed by: MMORPG Games | Thanks to Game Music, VPS Hosting and Shared Hosting